Archive for the ‘ABC dobrego wychowania’ Category

UKŁON MĘŻCZYZNY

Ukłon mężczyzny to przecież takie proste — powiecie. Zdejmuje się kapelusz i… Ale przypomnijcie sobie ukłony, jakimi Was w życiu obdarzono. Jakże są różnorodne! Nie mówiąc już o tych źle wychowanych mężczyznach, którzy mijając nas doty­kają zaledwie nakrycia głowy.Kapelusz powinno się zdjąć — mniej więcej w odległości trzech kroków, a nie tuż . przed nosem znajomych. Nie należy też wy­machiwać nim z daleka, bo wygląda to śmiesznie i zwraca uwagę przechodniów. Kapelusz zdejmuje się spokojnie, następnie kłania się lekko, z miłym uśmiechem, a nie z nachmurzoną miną. Po minięciu osób pozdrawianych nakłada się kapelusz z powrotem.Kłaniając się trzeba oczywiście wyjąć papierosa czy fajkę z ust, b ręce z kieszeni palta, spodni lub marynarki.Gdy ktoś ma obie ręce zajęte pakunkami, nie odstawia ich, aby móc zdjąć kapelusz, ale kłania się z uśmiechem bezradności.Kiedy zdjąć kapelusz? Zawsze, gdy wchodzimy do domu prywatnego, do kościoła, do biura, do lokali rozrywkowych, na wystawy w zamkniętych pomieszczeniach itp. W sklepach zwy­czaje panujące w państwach zachodnich nie nakazują zdejmować kapelusza: tym bardziej można pozostać w berecie. Zwyczaj ten bardzo by się i u nas przydało rozpowszechnić, gdyż rzeczywiście nieraz aż przykro patrzeć, jak mężczyzna kręci się bezradnie trzy­mając w jednej ręce paczki, a w drugiej kapelusz, z którym nie wie, co zrobić, gdy przychodzi do szukania portfelu i płacenia.Przy witaniu się na ulicy mężczyzna powinien zdjąć kapelusz. Bardzo uprzejmi i szarmanccy panowie spotykając kobietę zdej­mują nawet beret, choć zwyczaj tego nie wymaga.Przy pożegnaniu najpierw zdejmuje się kapelusz, a potem ujmuje podaną przez kobietę rękę, którą przez chwilę można za­trzymać. Jeśli jednak trwa to dłużej, staje się kłopotliwe i nie­właściwe; tak samo jak kordialne potrząsanie dłonią.

W ZALEŻNOŚCI OD SYTUACJI

W życiu towarzyskim używa się tytułów zawodowych raczej dla ułatwienia rozmowy. Zwracając się po raz pierwszy do kogoś mówimy np. „panie inżynierze…”, „panie magistrze…”, „panie dyrektorze, chciałbym zapytać…” i już potem usiłujemy nie powtarzać tytułu. Jeśli znajduje się naraz , paru mężczyzn z wyższym wykształceniem lub kilku dyrektorów, to raczej unika się tytułowania, chyba że chcemy przywołać właśnie tę, a nie inną osobę, nie znamy zaś jej imienia lub nie wypada go używać ze względu na wiek czy zbyt krótką znajomość. W życiu zawodowym mówimy „panie ministrze”, także „panie przewodniczący”, „panie dyrektorze”, „panie naczelniku”, „panie radco” itd.W szkole nie tylko dzieci, ale i rodzice mówią „panie profeso­rze”, „panie, kierowniku”.Do wojskowych zwracamy się zawsze wymieniając ich rangę: „panie poruczniku”, „panie kapitanie”, „panie generale”. Jeśli ktoś jest jednocześnie np. profesorem i doktorem, mówimy „panie profesorze”. Jeśli docentem i doktorem, — „panie docencie” itd. Zawsze wymienia się wyższy tytuł.Nie mówimy natomiast „pani ekspedientko” ani „panie przed­siębiorco budowlany”. Jeśli jednak któraś z tych osób ma zawo­dowe wykształcenie, np. przedsiębiorca budowlany jest inżynie­rem, wówczas w rozmowie z nim używamy tego tytułu.Nie należy nadawać tytułów ludziom, którzy ich nie posiadają. Wygląda to na kpiny albo na chęć schlebiania.Nie powinniśmy również kobiety-lekarza tytułować panią doktorową”, nawet wtedy, gdy rzeczywiście ma męża lekarza. Jej własny tytuł jest zawsze ważniejszy.W prasie była wielokrotnie dyskutowana sprawa, czy „pani doktor” jest „panią doktor” czy też „panią doktorką” lub inaczej. Podczas gdy inne tytuły zmieniają końcówkę zależnie od płci — „pani doktor”, „pani magister”, „pani inżynier”, „pani dyrektor” itp. nie ulegają zmianie. Kobietę-posła będziemy, jeżeli zajdzie potrzeba, tytułować „panią posłanką”, panią prezes możemy na­zwać „panią prezeską”. >Ale powiemy: pani docent, pani adiunkt, pani sędzia, pani konduktor, pani motorniczy, pani kierowca.

W LOKALU PUBLICZNYM

Może się zdarzyć, że wchodząc do kawiarni czy restauracji spo­strzegamy przy stoliku znajomych. Czy trzebą się z nimi przy­witać? Tylko wtedy, gdy otrzymamy wyraźne, choć dyskretne przyzwolenie. Jeśli nie, kłaniamy się i idziemy dalej. Jeśli tak,witamy się i czekamy, aż nas zaproszą, by zająć miejsce. Jedno­cześnie musimy być przedstawieni reszcie towarzystwa lub doko­nujemy tej czynności sami, według reguł obowiązujących w pry­watnym domu.Postępujemy nietaktownie, gdy zaczepiamy kogoś przechodzą­cego obok naszego stolika, rozmawiamy z nim i nie zapraszamy go, by usiadł i zapoznał się z pozostałymi osobami. W publicznym lokalu mężczyzna może poprosić panią do tańca składając tylko ukłon. Aby jednak przysiąść się do stolika damy, uzyskawszy uprzednio jej zgodę, musi się przedstawić; to samo, gdyby zabiegał o zezwolenie odprowadzenia jej do tramwaju czy do domu. Kobieta nie ma w tych sytuacjach obowiązku podawa­nia nazwiska.

error: Content is protected !!