This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 2 title

This is default featured slide 3 title

This is default featured slide 4 title

This is default featured slide 5 title

HAŁAS — PLAGA XX WIEKU

Lekarze i socjolodzy orzekli, że plagą codziennego dnia naszej epoki są przede wszystkim hałasy. „Hałasują” w cudzysłowie dosłownie: radio, telefon, budzik, woda w rurach, nasze buty, trzaskające drzwi, dzwonek u wejścia, fortepian i inne instru­menty, dzieci, odkurzacz, trzepaczka i wreszcie nowoczesna ko­munikacja — samoloty, samochody, motocykle, tramwaje. Jednostka może przeciwdziałać hałasom w sposób bardzo ogra­niczony. Pewne sprawy są regulowane prawem. Wprowadzono np. w wielu miastach zakaz używania klaksonów samochodowych. Nie wolno jeździć traktorami i ciągnikami po ulicach, a wozy mu­szą mieć ogumione koła. W coraz większej liczbie państw powstają specjalne instytucje do badania wszelkich problemów związanych z hałasem. W Polsce również prowadzi się badania naukowe nad sposobami przeciw­działania hałasom. Walka z hałasem jest jednym z ważnych pro­blemów w zakresie bhp (bezpieczeństwa i higieny pracy).

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

WE WSPÓLNYM DOMU

Niestety, wielu jest ludzi, którzy nie chcą szanować społecznej własności, chociaż zachłannie umieją strzec swego stanu posiada­nia. Na pewno można tu dużo zrobić przez umiejętne wychowanie nie tylko dzieci, ale również dorosłych. Gdyby każdy lokator miał do miejskiej kamienicy taki stosu­nek jak do własnego domu, nie trzeba byłoby przeznaczać do roz­biórki tylu zdewastowanych budynków, a miliony wydatkowane na remonty poszłyby na budowę nowych mieszkań. Człowiek kulturalny nie niszczy dobra społecznego. Tylko lu­dzie prymitywni, brutalni, nieokrzesani i bezmyślni znajdują w tym barbarzyństwie przyjemność. Nieprzyznanie się do wybicia szyb, wyrwania kawałka muru i nienaprawienie tych szkód to świadectwo niskiej kultury, tchó­rzostwa i nieuczciwości. Dowodem braku kultury jest także: rozmyślne trzaskanie drzwiami; pozwalanie dzieciom, aby — w myśl zasady „młodzi muszą się wyhasać” — hałasowały na schodach i na podwórzu; nastawianie radia, telewizora na cały regulator o każdej porze dnia i nocy; nieprzestrzeganie godzin przeznaczonych na trzepanie dywanów; wytrząsania ścierek i obrusów na głowy przechodniów lub do otwartych okien sąsiadów itp.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

PROWOKATORZY

„Prowokatorzy”. Bywają wśród, dzieci cisi „prowokato­rzy”, podjudzający innych do wszelkich wybryków. Oczywiście, sami są zawsze niewinni: „To nie ja — to on!” Ci, którzy im ule­gają, są niewiele więcej warci. Zarówno tych, jak i tamtych ce­chuje tchórzostwo. Pierwszym trzeba powiedzieć, że nie jest ozna­ką odwagi namawianie innych do głupich kawałów, a potem zrzu­canie na nich całej odpowiedzialności. Podszczuwanego należy zapewnić, że tylko skończony osioł słu­cha tchórza lub skończony tchórz nie zdobywa się na odwagę wo­bec tchórzliwego osła. Jeśli kolega ów wydaje się taki dzielny, dlaczego sam nie robi tego, do czego ciebie zachęca? Kłamstwo jest jeszcze jednym dowodem tchórzostwa, gdyż wynika z obawy wzięcia na siebie odpowiedzialności za popełnione czyny. Ale ileż w tych sprawach jest winy rodziców! Dzieci po- czątkowó wierzą w każde słowo dorosłych. Później umieją już odróżnić nawet drobną nieścisłość od prawdy czy żartu. Nic tak nie przywiązuje dziecka do rodziców jak świadomość, że oni nigdy go nie zawiedli, nie oszukali. Niejedna matka obiecuje kupno za­bawki licząc na tot że mała córeczka i tak zapomni, obietnicy więc nie trzeba będzie dotrzymać. Niech się taka pani nie dziwi, gdy panienka wyszedłszy z wieku dziecięcego bardziej wierzy kolegom czy koleżankom niż rodzonej matce.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

PRZEDE WSZYSTKIM — DOM

Niektórzy wygodniccy rodzice, pozbawieni poczucia odpowie­dzialności, chcą wszystkie te sprawy przerzucić na nauczycieli, na szkołę i pedagogów. Nigdy jednak szkoła, zespołowe wychowanie,nie oddziaływa w tym stopniu co środowisko, które nas kształtuje od urodzenia. Trudno! Jeśli się dziecko wydało na świat, trzeba za nie odpo­wiadać, przekazać mu swoje doświadczenia, dać mu możliwie naj­lepszą „kindersztubę”. Nauka u obcych jest przykra i drogo ko­sztuje, a nieokrzesanie wewnętrzne i zewnętrzne może utrudnić życie. Dlatego dobre obyczaje wyniesione z domu stanowią cenny posag, którym rodzice obdarzają swoje dzieci. Pomówmy teraz o pewnych szczegółowych sprawach; zacznijmy jeszcze raz od spełniania obowiązków i poczucia odpowiedzialności. Nie łudźmy się! Młodzież zawsze bę­dzie przedkładać spełnianie życzeń nad obowiązki. Dlatego też na­leży zagadnienie to stawiać inaczej: że obowiązek podejmowany chętnie i dobrowolnie nie jest ciężarem, a może być przyjemno­ścią. Jeżeli powoli, od najmłodszych lat wdrażamy dzieci do róż­nych powinności — naprzód drobnych, potem coraz poważniej­szych — to tak do tego przywykną, że gdy zaczynają pracować zawodowo, zakładają własną rodzinę itp., te nowe, rozległe obo­wiązki stają się nieraz jednym z celów życia. Każdy człowiek chce być potrzebny i użyteczny. Rzeczą rodzi­ców jest tak wychowywać i nastawiać dzieci, aby w nich jak naj­wcześniej obudzić te pragnienia, wyrobić poczucie więzi społecz­nej i odpowiedzialności oraz wytrwałości.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
error: Content is protected !!