Ubranka dziecięce – Strona 5 – Ubranka dziecięce
This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 2 title

This is default featured slide 3 title

This is default featured slide 4 title

This is default featured slide 5 title

Wzrok lekko błędny

Jeśli serdecznie kogoś witamy, a ten patrzy na nas wzrokiem lekko błędnym, to się nie pytamy: „czy pan mnie poznaje?” (pe-. Śące pytanie!), tylko swobodnie wtrącamy: „spotkaliśmy się Lądku Zdroju”, cp pozwoli partnerowi usytuować nas wśród Błajomych. Własnego nazwiska nie poprzedzamy tytułem. Nigdy nie mó- fómy: „magister Nowacki jestem”. Byłoby“ to humorystyczne, ‚-Jla wizycie mamy obowiązek przedstawić się każdej z osobna nieznajomej osobie, o ile nie przedstawili nas , gospodarze. Na – zabawie mężczyzna przedstawia się kobiecie, którą prosi do tańca. W stosunkach zawodowych — na terenie obcego zakładu pracy — przedstawiamy się wtedy, gdy nasza tożsamość odgrywa rolę w sprawie, którą mamy załatwić.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

„Skleroza”

A gdy sytuacja jest już bez wyjścia, bo musimy użyć nazwiska, np. zapisać je, a w mózgu powstanie nagle próżnia, wtedy trudno, mówimy: „przepraszam, nie pamiętam nazwiska” Jfflożna -dodać: „skleroza”) i partner nam przypomni. Ale to nie pędzie udany towarzysko moment. Duża gafa to przedstawiać się komuś drugi albo co gorsza Irzeci raz (to zdarza się, gdy zawodzi nas pamięć do twarzy). Kóteż w razie wątpliwości, czy znamy daną osobę, lepiej przywitać się bez przedstawiania się (choćby się miało okazać, że jej pie ¡mamy), niż ryzykować, że ta osoba powie: „ależ miałam już przyjemność pana poznać”.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Nie nazwisko zdobi człowieka

A zresztą, nie nazwisko zdobi człowieka, tylko odwrotnie. Zauważmy, jak szlachetnie brzmią nam w uchu nazwiska ludzi ^Zasłużonych… a przyjrzeć się im uważniej, to. często są Całkiem zwyczajne. Od właścicieli nabrały blasku.
Skoro już jesteśmy przy nazwiskach, to musimy dodać, że sza- . iłejaie ułatwia życie dobra pamięć do nazwisk. Człowiek, którego Nazwisko pamiętamy po latach, czuje się tym pochlebiony. Człowiek, przy którego nazwisku zająkniemy się albo je, o zgrozo, przekręcimy, albo się okaże, że wcale igo nie pamiętamy — po- tćzuje się tym dotknięty i uraza zostanie… Tak, wiem, są nazwi- teka, które ze szczególnym uporem — nie wiedzieć dlaczego te bardziej niż inne — uciekają nam z pamięci. Jeżeli znajdziemy się w sytuacji, że akurat zapomnieliśmy nazwiska spotkanej psoby, to radzę bardzo lawirować, żeby ten fakt nie wyszedł na ^aw.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Savoir-vivre młodzieżowe

Ktoś z familii odwiedza mnie w biurze. Czy mam zapoznać tę osobę z kolegami z tego samego pokoju? Tak, jeśli to jest ktoś iz najbliższej mojej rodziny, a z kolegami jestem na towarzy- likièj stopie. Nie, jeśli z kolegami łączą mnie tylko związki i służbowe. Zapomnieliśmy nazwiska osoby, którą mamy przedstawić. Co {.robić? Uciec się do sposobu, który nazwałem rozpaczliwym: „papowie się nie znają…” W savoir-vivre młodzieżowym przy zapoznawaniu ze sobą osób ¡popularne jest wymienianie tylko imion: „Jurek… Marysia”. I Jesteśmy przedstawiani. Jak się zachować? ‚( Jeśli osoba, która nas przedstawia, wymieniła nasze nazwisko, i to już nie musimy go powtarzać podając rękę. Pierwsza wyciąga rękę osoba ważniejsza do mniej ważnej. Ko- Ibieta do mężczyzny. Starszy do młodszego. Zwierzchnik do pracownika. Ta druga osoba czeka, ale rękę ma w pogotowiu… (nie |W kieszeni!).

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Jak przedstawiamy żonę

Żonę przedstawiamy słowami: „moja żona”, córkę — „moja, córka” (jeśli zmieniła nazwisko po wyjściu za mąż, sama je , winna wymienić podając rękę). Jeśli jesteśmy w większym towarzystwie, a przyłącza się nasz rznajomy w tym gronie obcy, Sto przedstawiamy go wszystkim ; łącznie: „pan Domański”, po czym każdy z obecnych wymieni | swoje nazwisko podając panu Domańskiemu rękę. Kiedy jest obowiązek zapoznania ze sobą dwóch lub więcej j osób? Ogólnie: zawsze wtedy, gdy te osoby znalazły się razem w naszym towarzystwie, a wiemy, że się nie znają, j Czasem jest wątpliwość. Jedziesz tramwajem z kolegą, wsiadł ‘ twój znajomy i zagaduje do ciebie. Zapoznać ich ze sobą? Otóż |nie ma potrzeby, jeśli ze znajomym zamienisz kilka słów. W ra- ’ zie przedłużającej się rozmowy grzeczniej będzie przedstawić ich sobie.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Przyjezdna sława

Nazwiska tego kogoś dostojnego zaś nie wymienia się, przyjmując, iż osoba przedstawiana wie, kogo ma przed sobą. Sposób ten stosujemy zwłaszcza wtedy, i kiedy gościmy w naszym środowisku jakąś przyjezdną sławę, na : przykład na zebraniu urządzonym specjalnie dla tej osoby. Wów- ’ czas z reguły wszystkich obecnych przedstawiamy właśnie tej : personie, nie wymieniając jej nazwiska (wszyscy je znają). Przedstawiając kogoś, należy wymówić nazwisko wyraźnie. No , i nie przekręcić! Czy dodawać do nazwisk objaśnienia? Jest opinia, że bardziej elegancko jest objaśnienie pominąć. Z drugiej strony, jakież to praktyczne. Osobiście, w większości przypadków, jestem za krótkim objaśnieniem:
„Panowie się nie znają… Mój przyjaciel Nowacki, ichtiolog… a to jest pan Kowalski, kolega z kursu”. Powiemy tak, o ile ma nastąpić między panami Nowackim i Kowalskim towarzyska rozmowa. Bo jeśli z sytuacji wynika, że x nie zamienią słowa, objaśnienia są zbyteczne. Uwaga: nie należy mówić: „pan Domański, brat tego sławnego sportowca”. ; Zawsze objaśniamy, kto jest kim, zapoznając ze sobą dwie osoby w celach zawodowych na terenie zakładu pracy. Jest oczy- ; wiste, że muszą wiedzieć, z kim mają do czynienia.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Problemy w szkole

Kto najczęściej ma jakieś problemy w szkole? Jakiego typu problemy najczęściej pojawiają się i dlaczego? Oczywiście najczęstszym miejscem, w którym dochodzi do sytuacji konfliktowych, jest gimnazjum. To szkoła, gdzie dzieci przekształcają się w młodzież, gdzie do głosu dochodzą kwestie, o których wcześniej się nie mówiło, które wcześniej nie interesowały, które były zakazane, a zakazów jeszcze się przestrzegało. To również taki wiek, w którym wiele rzeczy robi się jeszcze nie do końca świadomie, w przeciwieństwie do klas licealnych – siedemnastolatki czy też dziewiętnastolatki są już zdecydowanie bardziej dojrzałe i jeśli nawet stwarzają problemy, najczęściej doskonale zdają sobie sprawę z tego, co robią, z jakimi konsekwencjami mogą mieć do czynienia. Są bardziej odpowiedzialni. W gimnazjum odpowiedzialność gdzieś się rozmywa, z jednej strony w grupie, z drugiej strony cały czas za gimnazjalistów przede wszystkim odpowiedzialni są rodzice. Im jeszcze daleko do uzyskania pełnoletniości, dlatego też w zasadzie nie przejmują się ewentualnymi konsekwencjami. Stąd też mówi się o najwyższej problematyczności właśnie tego typu szkoły. Trzeba przy tym pamiętać, ze nie mamy jednak równocześnie do czynienia z jakimś Armagedonem. Otóż wszystkie problemy da się rozwiązać w sposób pokojowy, istotne jest jednak to, żeby nauczyciele postępowali w sposób mądry i żeby działania i konsekwencje wyciągali na podstawie znajomości pedagogiki i psychologii, a nie w sposób nie do końca z nimi tożsamy.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Szkoła dla wybitnych

Niektóre szkoły nastawione są na to, żeby przyjmować uczniów, którzy są jednostkami wybitnymi. Ta wybitność ujawnia się już we wczesnych latach dzieciństwa i potem, jeśli tylko dobrze ucznia się ukierunkowuje, sprawia, że dziecko przeradza się w nastolatka a potem dorosłego, który ma nie tylko dużą wiedzę, ale również przejawia umiejętności praktyczne nie tylko w jednej dziedzinie. Już niektóre gimnazja w związku z tym starają się być elitarne i przyjmować wyłącznie takich nastolatków, którzy osiągnęli określony próg punktowy na egzaminie w szkole podstawowej. Wybrane tego typu szkoły robią dodatkowe egzaminy i dopiero po ich zdaniu, można się do nich dostać. Najczęściej jednak wyższy poziom edukacji i nakierowanie na jednostki wybitne pojawia się po gimnazjum, a więc w liceum, nieco rzadziej (choć również) w technikum. Istnieją takie szkoły, którym przede wszystkim zależy na tym, aby z nich wychodzili olimpijczycy, a więc tacy uczniowie, którzy biorą udział w olimpiadach przedmiotowych, zajmując jednocześnie wysokie lokaty, najlepiej jako laureaci albo finaliści. W takich szkołach tok nauczania przebiega w zupełnie inny sposób. Przede wszystkim kładzie się nacisk na nauczanie kierunkowe – wprawdzie istnieje bardzo wiele przedmiotów do zaliczenia, niemniej jednak jeśli ktoś przygotowuje się do jakiegoś konkursu, jest odpytywany przede wszystkim z wiedzy w tym konkursie przydatnej. Cała reszta odkładana jest na dalszy plan, wiadomo bowiem, że dana osoba specjalizuje się w określonej dziedzinie.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Ulubieni nauczyciele w szkole

Każdy z nas miał przynajmniej jednego ulubionego nauczyciela w szkole. Całą resztę albo się jakoś znosiło, albo nie lubiło. Niemniej jednak nie było chyba tak, nie istniała taka szkoła czy też klasa, w której absolutnie nikogo z pedagogów by się nie lubiło. Zastanawiające jest, na czym polega fenomen nauczycieli – dlaczego jedni są uwielbiani, a inni nie? Przede wszystkim rzecz jest zastanawiająca w kontekście wymagań. Ponieważ najczęściej jest tak, że jeśli nauczyciel jest surowy, to mimo że narzeka się nieraz na to, że trzeba się dużo uczyć, jednak się go przynajmniej szanuje. Inny, mimo że jest bardzo rozrywkowy i nie wymaga zbyt wiele, nie jest lubiany przez uczniów. Albo jest lubiany, ale patrzy się na niego z przymrużeniem oka. Spojrzeć trzeba na to z takiej perspektywy, że jeśli ktoś jest surowy, ale jednocześnie konsekwentny w działaniu i sprawiedliwy, uczniowie siłą rzeczy muszą docenić taką osobę. Na pewno nie docenią kogoś, kto nieustannie zmienia zdanie, kto nie dotrzymuje terminów, kto raz jest miły, a innym razem wręcz przeciwnie. Autorytet buduje się długo, ale przede wszystkim wiedzą, wytrwałością i konsekwencją właśnie. Drugą kwestią, która składa się na to, żeby uczniowie nauczyciela lubili, jest jego otwarcie. Bo są nauczyciele surowi i niedostępni, bardzo zdystansowani, którzy wyglądają tak, jakby sami nie cierpieli swojej pracy oraz tacy, którzy lubią pracę z uczniami, czerpią z tego satysfakcję i jednocześnie potrafią przekazywać wiedzę w sposób jasny, zrozumiały, a jednocześnie interesujący.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Kiedy uczniowie lubią szkołę?

W jakich sytuacjach można powiedzieć, że uczniowie naprawdę lubią szkołę? Bardzo często mówi się żartem, że ulubionym przedmiotem uczniów jest dzwonek, ten na przerwę. Tymczasem szkoła może być lubiana, i to nie tylko przez tych najlepszych czy też odznaczających się wzorowym zachowaniem. Najważniejsza bowiem jest kadra pedagogiczna, która ustosunkowuje się wobec młodzieży. Jeśli jest otwarta na różnego rodzaju inicjatywy, jeśli pozwala na różne akcje, jeśli wyraża zgodę na to, żeby uczniowie brali sprawy we własne ręce, a nie tylko posłusznie kiwali głowami i zgadzali się na wszystko to, co dyktują im nauczyciele albo dyrektor, istnieje duże prawdopodobieństwo, że uczniowie będą chodzili do takiej szkoły z o wiele większą chęcią, zaangażowaniem. Że po prostu będą lubili spędzać czas w jej murach, bo będą wiedzieli, że mają prawo głosu, działania i że szkoła z nimi współpracuje, a nie tylko od nich wymaga wielu rzeczy, często bardzo teoretycznych bez wykorzystania w praktyce. Kolejną rzeczą jest właśnie ta praktyka – dobrze, jeżeli szkoła sama w sobie jest aktywna. Chodzi o organizowanie różnego rodzaju dodatkowych kółek zainteresowań, projektów, nawiązywanie kontaktów z innymi szkołami, jak również różnego typu instytucjami – społecznymi, kulturalnymi. Dobrze, jeśli coś się dzieje, ponieważ wtedy każdy uczeń zawsze znajdzie coś dla siebie i nauczy się nie tylko uczyć, ale też przede wszystkim działać i odnajdywać w świecie, co jest niezwykle wartościowe i bardzo potrzebne każdej jednej osobie.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
error: Content is protected !!