This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 2 title

This is default featured slide 3 title

This is default featured slide 4 title

This is default featured slide 5 title

NOŻEM I WIDELCEM

Mięso kraje się nożem, przytrzymuje i je widelcem. Każdy kęsek należy zjeść od razu, po czym dopiero ukroić następny. Sie­kane kotlety, klopsy itp. jada się tylko widelcem. Drób należy jeść zawsze widelcem i nożem. Robiąc to stale łatwo dojść do wielkiej wprawy. Jedynie na wycieczce wolno np. obgryzać kurzą nogę trzymając ją w ręku. Jeżeli dostanie się do ust kosteczka, trzeba ją — podobnie jak ość z ryby — dyskretnie złożyć wargami na widelcu, po czym przenieść na brzeg talerza. Kluski wszelkiego rodzaju kraje się widelcem. Makaron dzieli się i jada widelcem. Kto jedzie do Włoch, niech nauczy się tam jeść słynne spa­ghetti1, które i u nas stało się bardzo modne. W prawej ręce trzy­mamy widelec, w lewej łyżkę, którą wsuwamy w spaghetti; na­stępnie nabijamy makaron na widelec, opieramy go o wgłębienie łyżki i szybko obracając nawijamy odpowiednią porcję. Manipu­lacje te są zabawne, ale niektórzy twierdzą, że „choć spożywanie jest męczące, lecz skutki dają poczucie szczęścia, jak każde zwy­cięstwo nad materią’. Jednak szczytem umiejętności jest jedzenie tylko widelcem i takie nawinięcie makaronu, by nawet najdłuż­szego nie trzeba było skracać. Jarzyn nigdy nie kraje się nożem, można je dzielić widelcem.399 Ziemniaków też nie kraj’ nożem! Nie rób z nich na ta­lerzu papki widelcem. Przystoi to tylko małym dzieciom lulj bez­zębnym starcom. Ale jednak ze względów praktycznych nieraz odstępuje się od tych reguł. Aby duże ziemniaki szybciej ostygły,dzieli się je na talerzu, widelcem. Jedząc nożem i widelcem ka­wałeczki odkrojonego mięsa, np. pieczeni, nakłada się ną nie — również odkrawając je nożem — kawałeczki ziemniaków. Ziem­niaki puree też nakłada się nożem na kęsy mięsa. Tylko frytki nabiera się wprost widelcem, albo je wkłuwając, albo nabierając parę frytek naraz na wgłębienie widelca — również pomagając sobie nożem. Kartofle w mundurkach nabija się na widelec i, pomagając sobie nożem, obiera ze skórki. Mniej wytwornie, ale za to bar­dziej po „myśliwsku” będzie, jeśli weźmiemy takie ziemniaki do ręki, nie wszędzie i nie zawsze jednak można pozwolić sobie na taką swobodę.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

KANAPKI, KANAPECZKI

Kanapki (tartinki) bierze się w rękę. Tylko wtedy, gdy kromki są duże albo obłożone polędwicą czy inną wędliną, którą trudno jest odgryźć zębami, posługujemy się nożem i widelcem. Obecnie wiele modnych kanapek bardzo zmieniło swój dawny,tradycyjny wygląd. Zasadą jest, by cala „kanapka” była na je­den kęs. A więc np. smaruje się pastą lub bryndzą malutkie pre­celki, a te bierze w palce za nie posmarowany koniec.Na krakersy, kliksy, herbatniczki serowe itp. nakłada się pastę np z rokpolu, a w środek wbija obranego z łupiny migdały Taką „kanapkę” bierze się palcami za migdalek i całą wsuwa do ust.Można przyrządzić też tzw. koreczki, a więc na kostce sera spiętrza się różne dodatki, jak kawałeczki szynki czy mięsa lub innej wędliny, cząstkę czerwonej papryki, a u szczytu wmogronnko wiśnię lub inny owoc — potem wszystko to nabija się na pla­stykową szpilkę, szpadkę czy widelczyk. Taki koreczek bierze się za koniec szpilki, wsuwa do ust, zdejmuje wargami wszystkie dekoracje na raz.Istnieją też kanapeczki w postaci malutkich łódeczek, mby-mi seczek z kruchego ciasta, tak malutkich, aby również w całości można je było wziąć do usl. Robi się też kanapki przypomina łące tort stefankę — z cieniutkich kromek chleba (np. pumpernikla i chleba chrupkiego) posmarowanych tłuszczem, różnymi pastami lub przełożonych wędlinami, serami itp. Potem stos ten kraje się w poprzek złożonych kromek. Czasem wąską bułkę ba­rową wydrąża się z miąższu, a miąższ sieka i miesza z rożnymi dodatkami, potem wkłada z powrotem w środek bułki, mocno ubija, oziębia w lodówce i również kraje w poprzeczne kanapki. Kanapki tradycyjne, tj. takie, które bierzemy w podróż czy jako drugie śniadanie do szkoły lub pracy, powinny składać się z dwóch różnych kromek chleba, np. ciemnego i białego, posma­rowanych tłuszczem i przełożonych listkiem sałaty, serem, wę­dliną, wędzoną rybą, jajkiem, pasztetem itp. Po złozemu kromek trzeba je przekroić na pół, każdą połowę zawinąć w pergaminowy papier, a potem wszystko razem włożyć do torebki z folii. W po­dróży, gdy nasze ręce nie są zbyt czyste, jemy taką kanapkę trzymając ją przez papier.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

KAWA I HERBATA

Kawa biała lub herbata. Ileż popełnia się błędów przy, zda­wałoby się, tak prostej czynności, jak picie tych i podobnych codzien­nych napojów. A więc: brać cukier łyżeczką wyłącznie do tego przezna­czoną; nie maczać jej! Mieszać ostrożnie i jak najciszej, nie ude­rzając o brzegi szklanki lub filiżanki. Nigdy nie zostawiać łyżecz­ki w naczyniu ani też nie pić nią cały czas (wolno tylko parę pierwszych łyków). Należy odłożyć ją na spodeczek. Nie dmuchać, nie prychać, ale poczekać spokojnie, aż napój ostygnie. Nie wkładać kciuka do uszka i nie odstawiać piątego palca. Nie jest to wcale wytworne, przeciwnie — śmieszne i preten­sjonalne. Broń Boże nie wylewać zawartości filiżanki na spodeczek albo odwrotnie, a w razie nieszczęścia posłużyć się papierowymi ser­wetkami lub udawać, że wszystko jest w porządku. Pić „systemem bezszmerowym” i nie podstawiać dłoni pod szklankę. Dbać, aby resztki cukru nie zostawały na dnie filiżanki, jest to marnotrawstwo przykre dla gospodarzy. Mokkę, czyli mocną czarną kawę, podawaną w filiżaneczkach na małych spodeczkach, można pić trzymając spodeczek w ręce, ( w przeciwieństwie do kakao, herbaty, mleka itp. Goście mogą ją popijać stojąc i rozmawiając lub siedząc wygodnie w fotelu. Ale też nie wolno dmuchać, siorbać i pozostawiać łyżeczki w fi­liżance.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

NA TALERZU

Nakładanie na talerz wymaga umiaru. Nie należy na­bierać śmiesznie mało, jakby -się prowokowało • gospodarzy do próśb, by wziąć więcej, lub nie miało zaufania do ich kuchni, lecz Leż nie za dużo; nie tylko z tej racji, że może zabraknąć dla in­nych, ale i dlatego, że zbyt obfita porcja robi przykre wrażenie i świadczy o łakomstwie. Na talerzu musi .być zawsze porządek. Nie rozmazujmy potraw, ale zjadajmy wszystko do czysta. Nie należy połykać łapczywie wielkich kęsów, jak również się opóźniać i jeść jeszcze wtedy, gdy wszyscy już skończyli. Nie należy się drożyć z nakładaniem na talerz, czekać na kil­kakrotne prośby pani domu. Nie zmuszajmy też gości do jedzenia i picia, jak to często jest w zwyczaju, który wcale nie świadczy d gościnności ani o dobrym wychowaniu. O obrus gospodarzy powinniśmy dbać jak o własny. Musimy koniecznie nauczyć się jeść „systemem bezszmerowym”. Nie ma nic bardziej odrażającego niż siorbanie, mlaska­nie itp. Wrażliwym ludziom odbiera to zupełnie apetyt i odstrasza od wspólnego stołu.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
error: Content is protected !!