Posts Tagged ‘West highland white terrier’

Wysokiej jakości ubranka dziecięce

Każdy, kto ma dzieci, wie, jak często trzeba zmieniać im garderobę. Wszystko dlatego, że bardzo szybko rosną i nie ma możliwości, by pochodziły w ubrankach dłużej niż jeden sezon, a to i tak może okazać się przesadą. Nie tylko wśród ubrań dla dorosłych zmienia się moda. Podobnie jest w przypadku mody dziecięcej. Popularność poszczególnych fasonów zależy w dużej mierze od tego, jaka bajka jest obecnie na tobie. Najmłodsi uwielbiają ubranka dziecięce ze swoimi ulubionymi bohaterami bajek. Wybierając takie, warto sprawdzić jakiej jakości jest aplikacja na ubraniach. Te słabej jakości bardzo szybko ulegają zniszczeniu i pękają, niejednokrotnie już po pierwszym praniu. Bez względu na to, jakiego typu wzór się wybierze, trzeba pamiętać o tym, by strój był uszyty z przewiewnego materiału i żeby zawieraj jak najmniej syntetycznych włókien. Najlepszym wyborem jest oczywiście bawełna. Mimo że ubrania takie nie posłużą długo, bo dziecko szybko z nich wyroście, to i tak warto postawić na wysoką jakość. 

SPOSÓB BYCIA

Wiele hałasów wynika wyłącznie z niekulturalnego sposobu bycia; należy do nich np. trzaskanie drzwiami, nawyk niemal równie „kulturalny” jak wycieranie nosa palcami lub spluwanie na podłogę. Trzepanie dywanów poza określonymi godzinami i miejscem, gdy sąsiedzi chcą się np. zdrzemnąć; dzikie okrzyki, głośne zachowanie się dzieci na podwórkach, na ulicy, na klatce schodowej i w mieszkaniu — nie są sprawą nie do opanowania. Trzeba jednak przyzwyczajać dzieci do cichego, kulturalnego zachowywania się od pierwszych lat życia. Najprościej wywią­zujemy się z tego obowiązku, dając im dobry przykład. Niestety, iluż dorosłych zbiega jak lawina ze schodów, pozwalając sobie nieraz na przenikliwe gwizdanie. Iluż dorosłych ma zwyczaj śpiewać przy otwartych oknach (sto lat, sto lat…), aż się szyby w całej kamienicy trzęsą. Z iluż mieszkań dobiegają odgłosy kłót­ni! Przykładów każdy potrafi przytoczyć wiele.

KANAPKI, KANAPECZKI

Kanapki (tartinki) bierze się w rękę. Tylko wtedy, gdy kromki są duże albo obłożone polędwicą czy inną wędliną, którą trudno jest odgryźć zębami, posługujemy się nożem i widelcem. Obecnie wiele modnych kanapek bardzo zmieniło swój dawny,tradycyjny wygląd. Zasadą jest, by cala „kanapka” była na je­den kęs. A więc np. smaruje się pastą lub bryndzą malutkie pre­celki, a te bierze w palce za nie posmarowany koniec.Na krakersy, kliksy, herbatniczki serowe itp. nakłada się pastę np z rokpolu, a w środek wbija obranego z łupiny migdały Taką „kanapkę” bierze się palcami za migdalek i całą wsuwa do ust.Można przyrządzić też tzw. koreczki, a więc na kostce sera spiętrza się różne dodatki, jak kawałeczki szynki czy mięsa lub innej wędliny, cząstkę czerwonej papryki, a u szczytu wmogronnko wiśnię lub inny owoc — potem wszystko to nabija się na pla­stykową szpilkę, szpadkę czy widelczyk. Taki koreczek bierze się za koniec szpilki, wsuwa do ust, zdejmuje wargami wszystkie dekoracje na raz.Istnieją też kanapeczki w postaci malutkich łódeczek, mby-mi seczek z kruchego ciasta, tak malutkich, aby również w całości można je było wziąć do usl. Robi się też kanapki przypomina łące tort stefankę — z cieniutkich kromek chleba (np. pumpernikla i chleba chrupkiego) posmarowanych tłuszczem, różnymi pastami lub przełożonych wędlinami, serami itp. Potem stos ten kraje się w poprzek złożonych kromek. Czasem wąską bułkę ba­rową wydrąża się z miąższu, a miąższ sieka i miesza z rożnymi dodatkami, potem wkłada z powrotem w środek bułki, mocno ubija, oziębia w lodówce i również kraje w poprzeczne kanapki. Kanapki tradycyjne, tj. takie, które bierzemy w podróż czy jako drugie śniadanie do szkoły lub pracy, powinny składać się z dwóch różnych kromek chleba, np. ciemnego i białego, posma­rowanych tłuszczem i przełożonych listkiem sałaty, serem, wę­dliną, wędzoną rybą, jajkiem, pasztetem itp. Po złozemu kromek trzeba je przekroić na pół, każdą połowę zawinąć w pergaminowy papier, a potem wszystko razem włożyć do torebki z folii. W po­dróży, gdy nasze ręce nie są zbyt czyste, jemy taką kanapkę trzymając ją przez papier.

NA TALERZU

Nakładanie na talerz wymaga umiaru. Nie należy na­bierać śmiesznie mało, jakby -się prowokowało • gospodarzy do próśb, by wziąć więcej, lub nie miało zaufania do ich kuchni, lecz Leż nie za dużo; nie tylko z tej racji, że może zabraknąć dla in­nych, ale i dlatego, że zbyt obfita porcja robi przykre wrażenie i świadczy o łakomstwie. Na talerzu musi .być zawsze porządek. Nie rozmazujmy potraw, ale zjadajmy wszystko do czysta. Nie należy połykać łapczywie wielkich kęsów, jak również się opóźniać i jeść jeszcze wtedy, gdy wszyscy już skończyli. Nie należy się drożyć z nakładaniem na talerz, czekać na kil­kakrotne prośby pani domu. Nie zmuszajmy też gości do jedzenia i picia, jak to często jest w zwyczaju, który wcale nie świadczy d gościnności ani o dobrym wychowaniu. O obrus gospodarzy powinniśmy dbać jak o własny. Musimy koniecznie nauczyć się jeść „systemem bezszmerowym”. Nie ma nic bardziej odrażającego niż siorbanie, mlaska­nie itp. Wrażliwym ludziom odbiera to zupełnie apetyt i odstrasza od wspólnego stołu.

error: Content is protected !!